Sty
04

34Wysoko rozstawiona tenisistka, Wiera Zwonariewa, zrezygnowała z dalszego udziału w Wimbledonie. Numer siedem tegorocznego wielkoszlemowego turnieju zakończył swój udział już na trzeciej rundzie, w której przyszło jej się zmierzyć z Virgine Razzano ( numer dwadzieścia sześć tego turnieju ). Rosjanka zdecydowała się odpuścić ten mecz, ponieważ odzywa się jej stara kontuzja kostki. Ciekawostką jest, że Zwonariewa nabawiła się tej kontuzji w Charleston grają mecz właśnie z Razzano. Widać, że ta zawodniczka przynosi Wierze wielkiego pecha. W takim wypadku jak ten, Francuzka przechodzi automatycznie do następnej rundy, w której spotka się ze zwycięzcą pary Marion Bartoli – Francesca Schiavone. Bartoli, która również jest Francuzką, będzie rywalką bardziej wymagającą, jest ona numerem dwanaście w tym turnieju. Mecz trzeciej rundy wyłoni rywalkę dla Razzano, z którą zmierzy się ona w boju o jedną czwartą finału w Londynie. Razzano jeszcze nigdy nie dotarła w Wimbledonie aż tak daleko, więc nie dziwi fakt, iż cieszy się z tak łatwej drogi do następnej rundy, a także trzyma kciuki za Francescę Schiavone. Nasze najlepsze tenisistki od wielu lat, Agnieszka i Urszula Radwańskie, wystąpiły w Wimbledonie również w deblu. W pierwszej rundzie turnieju damskich par Polki odpadły po dwusetowej batalii z parą Mattek-Sands – Pietrowa. Nasze reprezentantki przegrały 4:6 i 6:7 (4-7). Siostry Radwańskie na pewno są zawiedzione takim wynikiem, ponieważ para, na którą trafiły była jak najbardziej w ich zasięgu. Powodem przez który tenisistki przegrały może być bardzo zacięty, długi i wyczerpujący mecz Agnieszki Radwańskiej w turnieju singlowym z Chinką Shuai Peng. Polka uporała się ze swoją rywalką dopiero po trzygodzinnym pojedynku, który zakończył się wynikiem 6:2 6:7 ( 6-8 ) 9:7. Po tak wyrównanym spotkaniu, w którym Agnieszka miała już w drugim secie piłki meczowe, nie dziwi fakt, iż popularna wśród kibiców „Isia” była przemęczona i nie dała rady grać na sto procent wraz z siostrą. Trenerzy obu zawodniczek jasno mówią, że liczyli na coś więcej ze strony ich podopiecznych, jednakże nie będą płakać nad rozlanym mlekiem.